Mapa serwisu Dodaj do ulubionych Facebook Twitter YouTube

Z bronią i w pełnym oporządzeniu, podchorążowie Akademii Marynarki Wojennej mieli do pokonania 19 km w zróżnicowanym terenie Borów Tucholskich. Ten forsowny marsz przeprowadzony został w ramach szkolenia ogólnowojskowego. Studenci musieli opanować sztukę rozpoznania i orientacji w nieznanym terenie oraz wytrzymać fizycznie i psychicznie trudy marszu. 
Marsz rozpoczął się 22 października. Po ogłoszeniu alarmu bojowego wszyscy podchorążowie zostali przegrupowani z terenu uczelni w głąb Borów Tucholskich. 
Rozpoczęli marsz z miejscowości Wielkie Chełmy, mając do dyspozycji jedynie mapy topograficzne i kompasy. W czasie marszu musieli ubezpieczać główne siły, prowadzić rozpoznanie, a także wykrywać i zniszczyć grupy dywersyjne. Szli w pełnym oporządzeniu, z bronią, z zasobnikami żołnierskimi, saperkami, ubiorami ochronnymi (przeciwchemicznymi) oraz maskami przeciwgazowymi. Trasa przebiegała przez tereny leśne, gdzie omijać trzeba było przeszkody wodne. Punktem docelowym był Akademicki Ośrodek Szkoleniowy Akademii Marynarki Wojennej w miejscowości Czernica. 
Wszyscy studenci dotarli tam w czasie średnim 4 godzin. Zadanie miało na celu doskonalić umiejętności dowódców pododdziałów w zakresie organizacji i przeprowadzania przemieszczania. Dodatkowo sprawdzeniu podlegała umiejętność stawiania zadań i kierowania podległymi żołnierzami. Jednocześnie marsz pozwolił doskonalić działanie podchorążych w składzie elementów ubezpieczenia bezpośredniego oraz umiejętność prowadzenia rozpoznania, zarówno obiektów terenowych, jak i przeciwnika. 
W tym marszu uczestniczyłem również i ja. Miałem - jak określił to Dowódca batalionu - wspierać 1. kompanię. Pytanie moje brzmiało: A kto będzie wspierał mnie?! Ruszyłem z wypakowanym plecakiem, którego waga sięgała 18 kilogramów. Niby nic, ale z każdym kilometrem stawał się coraz bardzie nieznośny.
             
drukuj
Wszelkie prawa zastrzeżone 2020 Akademia Marynarki Wojennej, Wykonanie: IQ.pl