Mapa serwisu Dodaj do ulubionych Facebook Twitter YouTube

Idąc cmentarną aleją szukam ciebie, mój przyjacielu  
Odszedłeś bo byłeś słaby jak suchy liść
Dziś możemy dotknąć się naszymi pustymi duszami
Obnażyć swe oszustwa i nasze wypalone sumienia
Już nikogo nie dręczą nasze mdłe spojrzenia
Dziś jesteśmy nareszcie sami w ten listopadowy wieczór
Idąc jesienną aleją szukam ciebie, mój przyjacielu
Chce być tylko z tobą przez kilka małych chwil
Pomóż mi przywołać tamte lata, ożywić śpiących ludzi
Pomóż mi pokonać smutek, który pozostał gdy nagle odszedłeś
Już nikogo nie dręczą nasze mdłe spojrzenia
Dziś jesteśmy nareszcie sami w ten listopadowy wieczór...    
                /TSA – "51"/
 
Miesiąc listopad jest poświęcony modlitwie za zmarłych. 
W tą modlitwę po raz kolejny włączyli się podchorążowie i studenci Akademii Marynarki Wojennej, którzy 16 listopada br. o godz. 19.30 wzięli udział we Mszy św. w intencji swoich bliskich Zmarłych.
Ktoś kiedyś powiedział: „Jeżeli życie jest szkołą umierania, to śmierć jest szkołą życia” i my właśnie przyszliśmy wtedy, aby wspominając naszych bliskich Zmarłych uczyć się jak żyć, by gdy kiedyś leżąc na łożu śmierci powtórzyć słowa Jezusa: „Wykonało się” tzn. mogę odejść, niczego nie żałuję, przeżyłem swoje życie na miarę swojego człowieczeństwa.
Tym razem nie chciałem, aby opis tej Mszy był moim skopiowanym z zeszłorocznego na zasadzie „wytnij - wklej”. Dlatego zaprosiłem Was do współpracy, abyście to Wy właśnie, a nie ja, napisali choć kilka słów swojego świadectwa, swojego doświadczenia, swoich przemyśleń odnośnie tej Mszy. 
Dziękuję Wszystkim za wspólną modlitwę, a szczególnie tym spośród Was, którzy odważyli się, pewnie z „drżącym” sercem, napisać poniższe słowa.
   
Witam! 
Na mszy byłem. Przyznam od razu, że nie wiedziałem, że będzie organizowana msza za zmarłych w naszej kaplicy, bo ostatnio byłem w kościele u siebie w domu i nie wiedziałem, co tu się dzieje. Bardzo podobał mi się pomysł ze świeczkami, każdy kto przyszedł mógł "dorzucić" swoją świeczkę i tym samym udowodnić nie tylko innym, nie tylko sobie, ale tym co są tam u góry i czekają na taki gest, że pamięta o nich i jest przy nich. Jak ksiądz powiedział – najlepszym kazaniem było to, że w ogóle tam byliśmy. Nigdy wcześniej nie spotkałem się z podobnego typu pomysłem i myślę, że jest na prawdę świetny, bo pokazuje, że msza nie musi opierać się głównie tylko na "regułkach", które powtarzamy, ale może być czymś co rzeczywiście uwidaczniamy, że dajemy coś od siebie tak materialnie. Na mszy byłem pozytywnie zaskoczony :)   /P./
  
(...) Msza, która pozwoliła każdemu z nas być znowu z osobami nam bliskimi, które odeszły. Myślę, że nie tylko ja, ale każdy z nas jest wdzięczny wszyscy wiemy komu za wprowadzanie klimatu, za tysiące mądrych słów, które wpływają na nasze decyzje i sprawiają, ze coraz więcej osób chce spędzić tą jakże krótką godzinkę na modlitwie. I chyba nie tylko ja, ale większość z nas czuje się szczęśliwsza, radośniejsza i pełna nadziei nie tylko po tej jednej mszy za zmarłych, ale po każdej z osobna (...)   /D./
 
  
 
Czas poświęcony tylko zmarłym.
To była ta z tych mszy, po której masz chęć opowiedzieć o niej wszystkim, których znasz i tych, których nie znasz. To była ta z tych mszy, która zmusza do refleksji osoby, które tego nie robią i osoby, które to robią. To była ta z tych mszy, która dała pierwszeństwo osobom zmarłym i ta msza była im poświęcona. To była ta z tych mszy, na którą czekamy, my i nasze bliskie osoby, które już opuściły progi ziemi i zaszczyciły się wejściem do Nieba. Zapewne Ci z góry też pragną naszej modlitwy. Tak często o tym zapominamy… Ale oto nadarzyła się okazja. Dnia 16.11.2008 w naszej małej, przytulnej kapliczce złożyliśmy hołd naszym Zmarłym i poprzez zapalenie jednej, maleńkiej świeczki daliśmy znak, że chociaż Oni odeszli to pamięć o Nich zostaje. Świadczyła o tym rosnąca łuna od zapalonych świeczek, która rozświetliła naszą małą kapliczkę. Jakby wyciągnięta prosto z baśni. Najdziwniejsze, a zarazem najpiękniejsze było kazanie. A kazaniem była sama obecność na mszy i uczestniczenie w niej. Wystarczyło tylko przyjść, zapalić świeczkę, pomodlić się za dusze naszych rodzin, przyjaciół, znajomych. Tak niewiele potrzeba, aby uszczęśliwić tych na górze. Pewnie z niecierpliwością czekają na kolejną taką magiczną mszę :) Do przyszłego roku...   /I./
 
„Jest taki dzień w roku…
Kiedy refleksja w serce się wkrada,
deszczowy zazwyczaj i zimny...,
To taki czas zadumy,
modlitwy nad zmarłych duszami.”
Tak właśnie było 16 listopada. Jak w każdą niedzielę o 19.30 studenci AMW zebrali się, aby wspólnie się modlić. Jednak wieczór ten jak i intencja mszy była wyjątkowa - wszyscy modlili się za zmarłych. Pamięć o bliskich, których już nie ma z nami, którzy nie mogą dzielić z nami radości i smutków, słowa głoszone przez Księdza, każdego skłoniły do przemyśleń i wzruszeń, a nawet do łez. Magii wieczoru dopełniła nastrojowa muzyka i blask świec, którą każdy z nas zapalił.    A wszystko to dzięki Księdzu Radosławowi, który włożył nie tylko wiele zapału w przygotowanie tej mszy, ale przede wszystkim całe swoje serce.   /K./
  
…Początek listopada to okres, w którym warto poświęcić choć trochę czasu na refleksję o naszych przodkach. Jest to czas wielkiej zadumy oraz głębszego zastanowienia nad tymi, którzy odeszli i których już nie ma wśród nas. Święto Zmarłych oraz Zaduszki są również odpowiednim momentem na refleksję nad własnym życiem, zarówno nad przeszłością, teraźniejszością, jak i przyszłością. 16 listopada wszyscy spotkaliśmy się w kaplicy, by wspólnie przeżyć mszę za naszych bliskich zmarłych. Dzięki cudownemu charakterowi tej mszy oraz atmosferze, która podczas niej panowała, mogłam jeszcze bardziej poczuć obecność bliskich w swoim sercu. Wielkim przeżyciem było dla mnie podejście do ołtarza i zapalenie świeczki wszystkim tym, którym życie na Ziemi już zgasło. Na zakończenie dodam tylko „Spieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą”…   /G./
 
Święto zmarłych. Czas zadumy, odpoczynku, wspomnień i zatrzymania się choć na chwilę, by w spokoju pomyśleć o tym co już przeminęło i o tych, którzy odeszli do „lepszego świata”. Czy nie tak to powinno wyglądać? Jednak coraz częściej zajmują Nas bardziej przyziemne sprawy. Zajmujemy się tym co widać, całkowicie tłumiąc w sobie to co czujemy. Czy ten znicz jest odpowiednio duży? Czy ta wiązanka będzie ładniejsza niż ta co leży na grobie u „sąsiada”? Ciekawe, kto postawił te nie komponujące się z niczym kwiaty? A tak naprawdę chodzi o co innego. Człowiek żyje tak długo, jak długo trwa pamięć o nim. Z tą myślą 16-go listopada spotkaliśmy się na mszy poświęconej zmarłym. Charakter i atmosfera mszy stworzona przez Ks. Radzia od samego początku wprawiała w melancholijny nastrój. Spojrzenia zatrzymywały się na migoczących płomykach świec palących się zaraz obok ołtarza. Wszyscy łączyliśmy się w modlitwie w tej samej intencji - za zmarłych - a jednak każdy z obecnych zapalił własną świeczkę (wręczoną przez Księdza przy wejściu na mszę) ku pamięci swoich bliskich zmarłych. Był to doskonały czas na refleksję również o swoim życiu. O przeszłości, teraźniejszości i o tym, co nas jeszcze czeka. Na tę chwilę zapomnieliśmy o zwykłych ludzkich sprawach, o tym zamęcie trwającym wciąż dookoła nas.   /B./
 
Msza była wspaniała. Była wzruszająca i dawała domyślenia. Mam nadzieję, że więcej takich będzie.   /K./
 
hmmm… miałem coś napisać... msza ogólnie dawno była, ale pozostawiła ślad na duszy… szczególnie, że odszedł nasz, mój Kumpel… i całą tą mszę oddałem mu… spowodowała, że odżył na nowo… widziałem go, jak spał koło mnie na unitarce, jak pierwszy raz się poznaliśmy... jak opowiadał mi dlaczego do wojska, a nie do policji… jak pomagał kiedy przyszedł zły dzień, chwila zwątpienia... później nasze drogi się rozeszły, bo studiował na innym kierunku…, ale zawsze był sentyment do niego… nie było oporów, żeby podejść i zagadać... Tą całą mszę poświęciłem jemu, a w głowie wspomnienia… 1000 myśli... dlaczego...?, a to jest chyba odpowiedź... "jeśli Bóg miał swój plan to temu wybacz, to ty też musisz mieć swój i się nie odzywać"…    /D./
 
Cmentarze, porządkowanie grobów, chryzantemy, znicze, spotkania z rodziną, wspominanie zmarłych, modlitwa. Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny - bardzo istotny element polskiej tradycji. Jednocześnie jednak długi weekend, ścisk w pociągach, korki w okolicach cmentarzy, kradzione kwiaty i tragiczne policyjne statystyki w „Wiadomościach” 2 listopada. Czy nie taki obraz tego święta jest czasem silniej eksponowany?
Chęć spokoju, zadumy i modlitwy przyciągnęła do akademickiej kaplicy bardzo dużą grupę studentów (część z nich niestety na akademicki korytarzyk przed kaplicą). Msza Św. za bliskich zmarłych odprawiona dwa tygodnie po Wszystkich Świętych urzekła niezwykłą oprawą i atmosferą. Zapalone przez uczestników świece skłaniały do wspomnień i modlitwy. Mam nadzieję (a nawet pewność), że pozostanie ona na długo w pamięci wszystkich, którzy zdecydowali się wziąć udział w tym wyjątkowym nabożeństwie.    /C./
 
(…)  Msza za zmarłych, odprawiona kilka tygodni temu, była świetna :)   /W./
 
Msza, w której uczestniczyłam 16.11.2008 r. dała mi dużo do myślenia i dużo refleksji związanych z dniem zmarłych. Ta msza była dla mnie "magiczna", gdyż modlitwą i obecnością tylu ludzi zwłaszcza młodych :) mogliśmy uczcić pamięć zmarłych i zapalić tę symboliczną świeczkę w Ich intencji.
Uważam, że msza prowadzona w ten sposób bardzo przykuwa uwagę zwłaszcza młodych, co w obecnych czasach jest bardzo ważne, bo któremu młodemu chce się chodzić do kościoła i to jeszcze na cmentarz marznąc. Niejeden(a) by powiedział(a): "Jedno co dobre w tym dniu to, że wolne od zajęć i w końcu mogę spotkać się ze znajomymi i pójść sobie na piwo. Po co iść do kościoła to będzie tak długo - nie dość, że msza, to jeszcze różaniec i procesja, a do tego tak zimno."
Ogólnie rzecz ujmując, będąc na tej mszy uświadomiłam sobie, jaka naprawdę jest młodzież, jak My oddalamy się od Boga, brakuje Nam wiary, chęci, zapału i nie wiem jeszcze czego. Na naszych mszach to i tak jest super, bo jest sama młodzież, ale oczywiście mogłoby być jej więcej zważając na to ile Nas jest w Akademii, ale normalnie idąc do kościoła, gdzieś poza teren Akademii to jest po prostu tragedia, kościół jest tylko miejscem spotkań i pogaduch, a nie miejscem refleksji, zadumania, a przede wszystkim modlitwy.
Msze w Naszej kaplicy są najlepsze pod słońcem :) i nie tylko odwołując się do mszy z 16.11., te msze cieszą się oryginalnością, co bardzo przykuwa Naszą uwagę.   /S./
 
„Mowa jest srebrem, a milczenie złotem”
To przysłowie najpełniej opisuje Mszę za zmarłych, która odbyła się w naszej kaplicy 16 listopada br. Była zupełnie inna. Może dla starszych osób zbyt niekonwencjonalna, ale najważniejsze przyciągająca młodzież do kościoła; zachęcająca do wspólnej modlitwy. „Wasza obecność tutaj jest kazaniem” - to słowa naszego Kapelana. Każdy z nas bowiem miał czas na zapalenie świeczki; każdy mógł na swój sposób pomodlić się za dusze swoich bliskich. 
„Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą ...”   /A./
 
 
 
 
Pierwszy raz miałem przyjemność uczestniczyć w takiej mszy i szczerze powiedziawszy, jestem pod bardzo miłym wrażeniem. Nie co tydzień się spotykam z takim podejściem do spraw wiary, a już w kilku kościołach, kaplicach raczej byłem.Utwory, które były grane dawały do myślenia, refleksje przychodziły same z siebie, nie trzeba było dużo, a człowiek zaczynał myśleć o najbliższych, za których przyszedł się pomodlić. To było na prawdę coś wspaniałego. Zapalanie świeczek w imię pamięci o tych osobach, również było bardzo na miejscu, mimo, że oprócz cmentarzy nie spotkałem się z czymś takim.
Podsumowując mam nadzieję, że takie podejście będzie nadal obowiązywało w naszych skromnych modlitewnych progach małej kapliczki, bo widać, że to działa i daję czasami powód, żeby chociaż raz w tygodniu się wyciszyć, przyjść porozmawiać z Najwyższym i zapomnieć o wszystkich złych sprawach naszego życia.   /P./
 
(…) Mszę św. za zmarłych w naszej akademickiej kapliczce przeżyłam bardzo osobiście, mimo nas licznie obecnych ciałem i – odczuwalnie – duchem. Paradoks, bo indywidualnie a razem... Dzięki tak rzadko spotykanemu skupieniu myślami byłam właśnie z moim Dziadkiem i dzięki podkładowi muzycznemu w pamięci przywoływały mi się obrazy tych, którzy już odeszli, a byli mi bliscy, każdy w inny sposób. Spojrzałam na innych – widziałam, że każdy jest zapuszczony w zadumie o tych, których już nie ma wśród nas, a tak czasem niedawno jeszcze byli... O nich i o samym sobie, zastanawiając się, po co żyję i jak, by życie tu na Ziemi miało sens i aby nie stracić nadziei na Wieczne Życie. Pogrążona w modlitwie o Życie Wieczne dla Zmarłych (...)   /K./
 
Msza św. w dniu 16 listopada była dla mnie głębokim doznaniem, słowa te mogą wydawać się banalne. Jednak takie nie są. Jesteśmy ludźmi, jakże prostymi w obsłudze, wystarczy tylko "zrobić" nam klimat w postaci przygaszonego światła, świec, nastrojowych pieśni i od razu nasz mózg potrafi poddać się refleksjom na dany temat, tym tematem w tym dniu byli "nasi zmarli", a raczej pamięć o nich. Stworzenie takiego nastroju wzbudziło we mnie troskę o los mych bliskich zmarłych, czy też, aby dotarli już do tego miejsca, które przygotował dla nich Pan Bóg, nadzieja, wiara, a także chęć uzyskania dla nich pełni szczęścia w postaci przekroczenia bram niebios, zmobilizowała mnie do modlitwy, do oddania się całym sobą w prośbie skierowanej ku Bogu, by ten obdarował ich łaską korzystania z Królestwa niebieskiego.   /W./
 
Świece palą się, życzenia
W krtani duszą się westchnienia
Gdy przychodzą i lśniące życiem
Wśród niewoli, byłem tu, tam byciem  
Łzy wzruszenia, krótkie chwile!
Marzną, choć w tabunie, pyle
Tyle nas tu razem, wiele
Kroczą wszyscy jakby śmielej
I te słowa jak melodie.
Mogą i smagają ogniem
Bolą, palą dziś wspomnienia
Bo w modlitwie są olśnienia
I nad nami jedno Ciało
Tak cudownie nas witało.
Boże dziękujemy Tobie,
Że nam dałeś życia wodę,
Że nam dałeś jedno ciało,
Co włożyło wiarę śmiało.   /K./
 
Dzień Wszystkich Świętych i Zaduszki to dni szczególnej pamięci o tych, co już odeszli, których już nie ma wśród nas, a teraz przebywają w czyśćcu, który jest miejscem oczyszczenia w miłości i „przedsionkiem nieba”. Niektórzy uważają tę datę za czas smutnego obowiązku, bieganiny po cmentarzach i wydawania pieniędzy. To niesamowite spłycanie symboliki tego dnia, bo pierwszy dzień listopada powinien być dniem swoistej refleksji nad życiem, śmiercią i przemijaniem.
Niesamowitym przeżyciem dla mnie była msza za naszych bliskich zmarłych, która odbyła się w kaplicy 16 listopada. Tam poczułam atmosferę spokoju, smutku i tęsknoty za naszymi najbliższymi, ale także radość w sercu, gdy mogłam podejść do ołtarza i zapalić świeczkę za zmarłych, bo zapalenie świeczki to rodzaj ofiary, symboliczny gest okazania pamięci. Pamiętajmy że „każdy płomyk, to dusza jest”.   /D./

 
drukuj
Wszelkie prawa zastrzeżone 2020 Akademia Marynarki Wojennej, Wykonanie: IQ.pl